środa, 2 września 2015

Suszone w senniku kwiaty

Choć cieszy mnie każdy najmniejszy nawet spadek temperatury, widmo nadchodzącego deszczu czy nieco bardziej rozhulany wiatr, to chciałabym zachować w sobie wspomnienie kwiatów w ogrodzie po to tylko, aby w ciemne wieczory, kiedy mój jesienny entuzjazm opadnie, móc pocieszyć się nadzieją, że zapachy i subtelność płatków wrócą. Pierwszy raz odkąd pamiętam, tak bardzo cieszę się na jesień. Wypatruję jej oznak, wabię ją jesiennymi dekoracjami domu i myślę intensywnie o tym, jak wspaniale będzie brodzić w kolorowych liściach, a wieczorami móc zasiadać przy kominku z filiżanką herbaty i książką w dłoni. 

Póki co jednak pogoda się utrzymuje, a ja staram się z niej korzystać i zbierać jak najwięcej letnich pamiątek-począwszy od zamrażania w czasie na kliszy, a skończywszy na suszeniu kwiatów w senniku, choć to praktyka typowo jesienna. Dziś w nocy przeszła burza i choć teraz jest już słonecznie, to w powietrzu czuć już rozedrgany jesienny akcent. A może to tylko moje usilne starania, by go tam czuć? Mam nadzieję, że jest tam naprawdę. 














4 komentarze:

  1. Ja mam odwrotnie, tak bardzo bardzo bardzo nie chcę końca lata, że najchętniej zatrzymałabym czas, żeby tylko jesień nie nadeszła ;) Nie chodzi nawet o to, że nie lubię jesieni (tej pięknej, suchej, słonecznej jesieni, bo tej deszczowej to nie lubię ojj nie lubię ;) ), ale z tegorocznym latem jakoś wyjątkowo mocno się zaprzyjaźniłam i szkoda mi, że niedługo się rozstaniemy ;) Ale ja tu gadu gadu, a te zdjęcia...bajka po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie przyjaźnie wychodzą na dobre, tak sądzę! Mam nadzieję, że nie zostanie w Tobie żal po tym, jak lato odejdzie, a tylko miłe, ciepłe wspomnienie po nim. :) Zwykle odczuwam złość, gdy odchodzi wiosna, moja ulubiona pora roku, więc mam nadzieję, że i Ciebie to nie spotka wobec lata. To być może śmieszne, że się złoszczę na pory roku, ale zwykle czuję, że nie cieszyłam się wystarczająco z ulubionej pory, która właśnie odchodzi.
      <3

      Usuń
  2. Aż nie wiem, co powiedzieć... Cudownie napisany post. Wpadłam tu całkowicie przypadkiem i jak na razie na pewno zostanę. Teraz tak wiele jest blogów, że ciężko trafić na coś faktycznie wartościowego. Początkowo skusiły mnie Twoje zdjęcia do zatrzymania się tu na chwilę, a dopiero dziś rano zaczęłam czytać. Może to zabrzmi banalnie, ale czuję, że choć w małym stopniu mamy pokrewne dusze. Ja też mogłabym godzinami rozwodzić się nad pięknem natury, czyli tego, co tak bardzo kocham, ale czasem dosłownie brak mi słów... a Ty? Opisałaś wszystko tak, że mogłabym czytać i czytać bez końca.
    ClaraMagdalene.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, jest mi naprawdę szalenie miło po przeczytaniu Twoich słów! Bardzo się cieszę, że zarówno moje fotografie jak i słowa wydały Ci się interesujące. Jestem Ci także szalenie wdzięczna za to, że postanowiłaś podzielić się ze mną Twoją refleksją na temat pokrewnych dusz. Dziękuję i życzę Ci wielu słonecznych chwil tej jesieni <3

      Usuń